264. za agrest rwany prawie w lesie, za kolory nieba i wody, za stary kościół z zegarem słonecznym i spokój panujący wokół.
265. za upalne dni w Anglii, które rzadko się zdarzają, za lody na wybrzeżu, za kąpiele w morzu i dwuczęsciowy stój kąpielowy, za zachód słońca i późnowieczorne wracanie do domu.
266. i chociaż tego nie czuję, dziękuję za trudne, przynoszące ból rozmowy z bliskimi. za odkrywanie przede mną mnie samej. wszystkich złamań, zranień i blizn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz